Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić ustawienia plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij
Giełda Maszyn Budowlanych
Kursy walut - PLN
GBP 4.8277 -0.80% EUR 4.2930 0.22%
USD 3.5821 -0.17% CHF 3.7264 -0.30%

REKLAMA

  • Aktualny numer:
Trucks&Machines
baunet.pl na targach
BAUMA 2010
więcej
 

To naprawdę działa!

Data dodania 29-09-2010
Autor Leon Bilski
Zdjęcia T&M
Czytano 2028 razy
  Zobacz galerię zdjęć artykułu

Gdy słyszymy takie modne ostatnio wyrażenia, jak „ekologia”, „ekologiczna jazda”, „emisja dwutlenku węgla”, wielu z nas wzrusza ramionami i myśli może niezbyt sympatycznie o tych, co powtarzają te slogany. Przyznam, że sam należę do osób ostrożnie nastawionych do ekologicznych trendów w motoryzacji. Mój sceptycyzm znacznie jednak zmalał po szkoleniu przeprowadzonym przez Mercedesa. Pozwoliło ono spojrzeć na „zielone” zagadnienia z praktycznej strony, bez propagandowego zacietrzewienia.

I teoria, i praktyka

Szkolenie z ekonomicznej jazdy dostawczakami importer Mercedesa zorganizował we wrześniu. Objazdowa impreza pod nazwą Eco-Training odbyła się w pobliżu czterech dużych miast: Krakowa, Poznania, Koszalina, Warszawy. Wziąłem udział w Eco-Trainingu w wielkopolskiej Opalenicy. Instruktorami byli Niemcy. Z dużą znajomością rzeczy i ze swadą tłumaczyli, co należy czynić, żeby spalać mniej. Potem przyszła pora na praktykę. Każdy z nas (zawodowych kierowców, dysponentów flot, sprzedawców, dziennikarzy) miał do pokonania mniej więcej 10 kilometrów po Opalenicy i jej okolicach. Najpierw styl jazdy był dowolny, potem – po kolejnej porcji teorii – prowadziliśmy Mercedesy słuchając rad dawanych na gorąco przez instruktorów. Jeździłem sześciomiejscowym, tylno napędowym Viano z silnikiem 2.2 CDI o mocy 150 koni i 5-stopniowym automatem. Mercedesy oddane w ręce innych uczestników to dwa Vito i jeden Sprinter. Porównywane oczywiście były wyniki osiągnięte na każdym z tych różnych samochodów.

Zmiany stopą

Dość szybko zmieniam przełożenie na wyższe. Tak, „zmieniam” w automacie. Przecież starczy lekki, acz zdecydowany ruch prawej stopy do tyłu i skrzynia gładko wrzuca kolejny bieg. Z manualnego sterowania nie korzystamy. Zdaniem instruktorów, warto wybierać ręcznie w trzech przypadkach: na stromych zjazdach, na stromych podjazdach, podczas holowania przyczepy. Przestrzegam ograniczeń, wszak jazda ekologiczna musi być zgodna z przepisami. Widząc białą tablicę z nazwą miejscowości zawczasu zdejmuje nogę z gazu. Tak zamieniam szybkość na odległość, aby przy tablicy mieć na prędkościomierzu 50. Podobnie robię przed zakrętami – a były całkiem ostre na tej nizinnej trasie. I w terenie zabudowanym, i poza nimi staram się utrzymywać równe, spokojne tempo, co Niemcy nazywają „toczeniem się pojazdu”. Eco log, czyli rejestrator parametrów, zapisuje spalanie, prędkość auta, obroty silnika, czas przejazdu. Jego wyświetlacz przypomina przenośną nawigację. Zużyłem 8,0 l/100 km przy średniej 53,2 km/h i średnich obrotach silnika 1.571 obr/min. Po skończeniu jazdy nasz instruktor, Robert Koch, mówi że w powtórce trudno będzie poprawić te rezultaty. Ale warto próbować. Udało się! Według eco loga, spalanie spadło do 7,8 l/100 km, przeciętna prędkość wzrosła o włos, do 53,3 km/h, zaś obroty zmalały do 1.541. I to przy trudniejszych sytuacjach na drodze, bo na wąskiej szosie musiałem zwalniać z powodu rowerzysty, potem przez traktor. Dlaczego więc poszło lepiej? Dwie sprawy. Po pierwsze, rozpędzając Viano pilniej obserwowałem obrotomierz, aby wyższy bieg wrzucać już przy 2.000. Po drugie, i to już podpowiadał Robert Koch, na trasie utrzymywałem stałą, jednakową prędkość. Większość uczestników poprawiła swoje wyniki, ale nie wszyscy, co instruktorzy szczerze przyznali. W niektórych przypadkach uniemożliwił to gęstniejący, popołudniowy ruch na drogach.

ESP z Adaptive

Na koniec instruktorzy zademonstrowali zalety Adaptive ESP. Słowo „adaptive” oznacza, że system stabilizacji tortu jazdy uwzględnia masę ładunku, jego położenie i położenie środka ciężkości wozu. Specjalnie przystosowany Sprinter z podporami miał możliwość odłączenia tego „adaptive”. Wówczas w aucie pozostawało zwykłe ESP. W próbie wzorowanej na teście łosia samochód wywróciłby się, szorował po nawierzchni bocznymi podporami. Z Adaptive ESP przechylał się wyraźnie mniej, do kontaktu z drogą po bokach nie dochodziło.


  • Cena
      
  • Rok   
  •  
dot Poszukiwane
więcej
Targi | Partnerzy | Producenci | Mapa strony | Usługi | Regulamin | Rzeczoznawcy | Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2008 baunet.pl