Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić ustawienia plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij
Giełda Maszyn Budowlanych
Kursy walut - PLN
GBP 4.9383 0.05% EUR 4.3195 0.32%
USD 3.7200 -0.27% CHF 3.7577 0.06%

REKLAMA

  • Aktualny numer:
Trucks&Machines
baunet.pl na targach
BAUMA 2010
więcej
 

Black Horse...

Data dodania 25-01-2009
Autor Dominik Woch
Źródło T&M
Tagi IVECO STRALIS, AS440
Czytano 8512 razy
  Zobacz galerię zdjęć artykułu

Stralis AS440/S50 T/P z 500-konnym silnikiem i zautomatyzowaną skrzynią EuroTronic to dosłownie i w przenośni czarny koń Iveco. Jest mocny, szybki i komfortowy, o czym przekonaliśmy się podczas niemal dwutygodniowego testu. W czasie jazd testowych pokonaliśmy 2,5 tys. km i przewieźliśmy ładunki o masie kilkudziesięciu ton.

Przypomnijmy, że topowy długodystansowy pojazd Iveco w swojej obecnej postaci (pierwsze Stralisy wyjechały na drogi w 2002 r.) dostępny jest na rynku już niemal dwa lata – debiutował wiosną 2007 r. Modernizacja dotyczyła głównie kabiny, którą zrestylizowano (grill ma teraz kształt litery V, większe reflektory), powiększono (o 1,8 m sześc.) i poprawiono jakość wykończenia. Symbol AS440/S50 T/P w nazwie testowego pojazdu oznacza kolejno: przestrzenną, sypialną, topową kabinę Active Space (AS), techniczną Dopuszczalną Masę Całkowitą zestawu w jakim może pracować ciągnik – 44 tony (440), moc silnika 500 KM (S50), typ pojazdu – ciągnik siodłowy (T) oraz pneumatyczne zawieszenie z tyłu (P), w przypadku Stralisa na czterech poduszkach

Siła pojemności Po krótkim zapoznaniu ze Stralisem czas ruszyć w trasę. Ciągnik spinamy z trzyosiową, niskopodwoziową naczepą Pacton Strong Line. Na naczepę wjeżdża 25-tonowa koparka gąsienicowa. Po zabezpieczeniu ładunku ruszamy. Od razu czuć, że Iveco nie brakuje mocy. 500 KM generowanych przez prawie 12,9-litrowy, sześciocylindrowy silnik Cursor 13 sprawia (jest jeszcze mocniejsza wersja – 560 KM), że mimo 40-tonowej masy zestawu ciągnik rozpędza się żwawo i zdecydowanie. Już od 1.000 obr. czuć gwałtowny przypływ mocy. Podobne wrażenia daje jazda samochodami Scania z nowymi, 13- litrowymi silnikami XPI. Mocy nie brakuje również na podjazdach, gdzie Stralis radzi sobie wyraźnie lepiej niż standardowe zestawy z ciągnikami o mocy 430-450 KM. Zautomatyzowana, dwunastostopniowa skrzynia biegów dostarczana przez ZF, a nazywana w Iveco EuroTronic, działa bez zarzutu. Podwyższanie biegów i redukcja trwają krótko, przekładnia trafnie dobiera przełożenia. Skrzynia sprawdza się też w trybie ręcznej zmiany biegów, co czyni jazdę bardziej ekonomiczną (na podjazdach można „przeciągnąć” bez redukcji biegu). Stralis, w przeciwieństwie np. do Scanii ze zautomatyzowaną skrzynią Opticruise nie ma pedału sprzęgła. To dobrze i źle. Dobrze, bo przy dohamowywaniu nie trzeba wysprzęglać, o czym czasem można zapomnieć jadąc dłuższy czas pojazdem z automatem. Źle, ponieważ przy żwawym ruszaniu samochód zawsze nieprzyjemnie szarpie. Przy dojeżdżaniu do rampy czy np. sprzęganiu ciągnika z naczepą problemu nie ma, bo skrzynia ma bieg pełzający, pozwalający na precyzyjne manewrowanie.

Przestrzeni pod dostatkiem Zjeżdżamy na odpoczynek na duży parking przy stacji paliw. Czas dokładnie przyjrzeć się topowej szoferce Active Space (jest też mniejsza – Active Time). Włosi chyba wzięli sobie do serca krytykę ze strony użytkowników i dziennikarzy motoryzacyjnych, jaką zebrał pierwszy Stralis. Jakość materiałów użytych do wykończenia jest wyraźnie wyższa i wytrzymuje porównanie z czołówką długodystansówek. Plastiki są przyjemne w dotyku, sprawiają solidne wrażenie, podczas jazdy nie skrzypią. Większe są schowki (producent podaje że o 15 proc.), szczególnie ten nad przednią szybą. Jeden kierowca nie ma problemu ze zmieszczeniem zapasów odzieży, prowiantu i innych drobiazgów na dwutygodniową wyprawę. Fotel ma spory zakres regulacji (w poziomie o 40 mm większy niż w poprzedniku). Niezależnie od postury kierowca może dobrać wygodną pozycję za sterem. Wszystkie podstawowe przyciski, pokrętła i przełączniki są łatwe do odnalezienia. Do Stralisa można wsiąść i po kilku minutach ruszyć w trasę bez lektury instrukcji obsługi. Plusem są czytelne zegary, z wyraźnie zaznaczonym na obrotomierzu zakresem ekonomicznym. Bez zarzutu są też leżanki. Nawet kierowca ważący 100 kg nie czuje w plecach konstrukcji stelaża. Wysokość wnętrza kabiny (2.080 mm pomiędzy tunelem silnika a sufitem) jest podobna jak w podwyższonym Renault Magnum (2.070 mm) czy Volvo FH Globetrotter XL (2.010 mm). Pozwala na swobodne przebieranie się na stojąco. Przyjemność z użytkowania Stralisa psuje tylko zbyt nisko umieszczona stacyjka. Przez pierwsze kilka dni, przy każdym uruchomieniu, trzeba schylać głowę, żeby trafić kluczykiem w zamek. Do poprawki są też zbyt płytkie wnęki na napoje, umieszczone na szczycie deski rozdzielczej. Mniejsze puszki np. z napojami energetycznymi na zakrętach po prostu z nich wypadają. Na stacji przyjemnie i nie Powoli kończy nam się paliwo. Czas na tankowanie. Przy dystrybutorze miła niespodzianka. Mimo dużych oporów toczenia naczepy (bliźniacze ogumienie) i stawiającemu spory opór powietrzu ładunkowi, przy dystrybutorze spotyka nas miła niespodzianka. Stralis spalił tylko 32 l ON na 100 km. Mniej przyjemnie robi się, gdy okazuje się, że trzeba dotankować również płynu na bazie mocznika, czyli AdBlue (Stralis ma silnik Euro 5 w technice SCR). Wlewanie płynu z dużego, 18- litrowego kanistra to zadanie dla dwóch. Jeden trzyma lejek przy maleńkim otworze wlewowym, drugi – kanister. Na Zachodzie Europy nie ma z tym problemu, bo tam AdBlue zatankujemy jak ON, z pistoletu. Trochę „zachodu” jest z tym tylko w Polsce. Współczesny Stralis bez wątpienia jest lepszy od poprzednika, a w wersji z silnikiem o mocy 500 KM i ze zautomatyzowaną skrzynią jest szybkim i komfortowym pojazdem, godnym polecenia, wolnym od poważniejszych wad.


  • Cena
      
  • Rok   
  •  
dot Poszukiwane
więcej
Targi | Partnerzy | Producenci | Mapa strony | Usługi | Regulamin | Rzeczoznawcy | Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2008 baunet.pl